Węgrzyn: Studenci - zapomniana grupa społeczna

W ciągu ostatnich kilkunastu lat przeprowadzono w Polsce z różnym skutkiem szereg programów socjalnych kierowanych do osób młodych, dopiero wchodzących na rynek pracy. Poza znanymi szeroko programami „becikowe”, „kosiniakowe” i „500+” były to także przeróżne, nieudane formy wspierania taniego budownictwa mieszkaniowego czy dofinansowania kredytów hipotecznych.

W ciągu tych lat, we wszystkich programach konsekwentnie zapominano o studentach, którzy byli i są zdani na szczątkowy, wywodzący się jeszcze z PRL, system stypendiów socjalnych i rektorskich wypłacanych ze środków centralnych, które nie umożliwiają w praktyce utrzymania się w dużym mieście akademickim. Nie wystarczają one na podstawowe potrzeby życiowe.

Postawmy się w sytuacji maturzysty z małego miasta, który w momencie ukończenia 18 roku życia przestał być przez państwo traktowany jako dziecko i nie otrzymuje środków z programu 500+ (chociaż edukacja średnia programowo nie kończy się na 18 roku życia). Państwo o takiej osobie zapomina. By wyjechać na studia musi dysponować środkami na wynajęcie stancji lub miejsca w domu studenckim. Obecnie w największych miastach cena wynajęcia pokoju waha się w granicach 700-900zł, kawalerka to koszt nawet 2000zł, do tego dochodzi oczywiście kaucja i koszty związane z przeprowadzką. Wynajęcie miejsca w akademiku często przekracza już koszt 400zł. Osoby najbiedniejsze skazane są zazwyczaj na tą ostatnią opcję zakwaterowania, która wiąże się z dodatkowymi utrudnieniami, takimi jak potrzeba corocznego wykwaterowania po sesji letniej (uniemożliwia to podjęcie pracy wakacyjnej w mieście akademickim), gdyż uczelnie wykorzystują w wakacje akademiki do noclegów komercyjnych, a także życie w kolektywnych warunkach, przy słabej infrastrukturze socjalnej i sanitarnej, gdyż domy studenckie są od wielu lat znacząco niedoinwestowane, nadal dominują pokoje wieloosobowe.

Poza kosztami zamieszkania dochodzi oczywiście koszt wyżywienia. Od 2011 nie istnieje stypendium na wyżywienie dla studentów o najniższych dochodach, a ceny żywności rosną wraz ze wzrostem płac. Doliczmy do tego koszt podręczników akademickich, które nie zawsze są dostępne do wypożyczenia w bibliotekach uniwersyteckich oraz koszty innych pomocy naukowych, biletów komunikacji miejskiej i kolejowej. Pomijając już oczywiście dostęp do kultury i rozrywki, który dla osób najbiedniejszych jest znacznie ograniczony.

Koszty studiowania są z każdym rokiem coraz wyższe. We wszystkich miastach regularnie wzrastają ceny biletów, lawinowo rosną ceny mieszkań, co roku rosną ceny książek. Jakie więc wsparcie student otrzymuje od państwa? Osoby o niskich dochodach mogą ubiegać się o stypendium socjalne. Obecnie wynosi ono przeciętnie od 400 do 600zł, w zależności od dochodu w rodzinie. Przykładowo na Uniwersytecie Gdańskim by uzyskać najwyższe  stypendium socjalne (560zł) należy wykazywać dochód poniżej 300zł na osobę w rodzinie, jest to pięć razy mniej niż wynosi netto płaca minimalna. Jest to próg często niemożliwy do uzyskania dla większości studentów, wręcz zaporowy. Ponadto taka kwota wystarcza co najwyżej na opłacenie miejsca w domu studenckim i dojazdy na uczelnię i jest rażąco niska w porównaniu do kosztów życia. Często jedynym rozwiązaniem dla uboższych studentów jest podjęcie pracy zarobkowej, co w wielu przypadkach utrudnia studiowanie w trybie dziennym, a tylko studia dziennie nie wiążą się z comiesięcznymi opłatami. Z tym wiąże się kolejne zagrożenie, gdyż podjęcie pracy może spowodować wzrost dochodów na osobę, a co za tym idzie, nieuzyskanie stypendium socjalnego w roku następnym. Innymi formami wsparcia państwowego są kredyty studenckie, które odstraszają studentów wizją wieloletniego spłacania rat w realiach niepewności na rynku pracy i niskich zarobków, istnieją również stypendia rektorskie dostępne tylko dla najlepszych studentów na roku czy stypendia dla osób niepełnosprawnych, które także są rażąco niskie i oscylują w granicach stypendiów socjalnych.

Słaba jakość państwowego wsparcia socjalnego dla studentów z jednoczesnym wzrostem nakładów na politykę prorodzinną i prowadzona przez rząd promocja jak najszybszego posiadania dzieci prowadzi do znacznego ograniczenia powszechnego prawa do edukacji wyższej, wzrostu wykluczenia społecznego osób o najniższych dochodach z mniejszych miejscowości i zniechęca do dalszego kształcenia. Stawia tysiące młodych osób przed koniecznością przerwania edukacji i podjęcia pracy zarobkowej. Dlatego właśnie konieczny jest wzrost nakładów na wsparcie dla studentów. Federacja Młodych Socjaldemokratów wychodząc z inicjatywą „4-pak studencki”, zakładającą m.in. wzrost ulgi na przejazdy koleją, wzrost progów dochodowych wymaganych do uzyskania stypendium czy wprowadzenie bezpłatnych akademików dla najbiedniejszych, wychodzi naprzeciw grupie całkowicie zapomnianej przez aktualną i poprzednią ekipę rządzącą. Są to propozycje konieczne do realizacji zasady sprawiedliwości społecznej, która jest przecież jedną z podstawowych zasad funkcjonowania państwa polskiego, zapisaną w Konstytucji RP. Realizacja tych postulatów umożliwi wielu osobom awans społeczny i znacząco ułatwi dostęp do edukacji.

Zobacz także: 4PAK studencki FMS, czyli odpowiedź na plany szkolnictwa wyższego


Udostępnij na Google Plus