Płodzenie małego KURWINA

Dobra wiadomość dla wszystkich odczuwających niedosyt w związku ze zbyt małą ilością prawicy na scenie politycznej. Jego Ekscelencja Janusz Korwin Mikke ogłosił, że prowadzi rozmowy z Pawłem Kukizem w sprawie utworzenia nowego ugrupowania z myślą o jesiennych wyborach parlamentarnych. W podobnym tonie już wcześniej wypowiadał się sam Kukiz, nie kryjąc, że planuje zbudować obywatelskie listy wyborcze, na których mieliby się znaleźć m.in. nacjonaliści z Ruchu Narodowego. Niektórzy sugerują, że postulatem łączącym owe środowiska będzie poparcie dla intronizacji Chrystusa Króla najpóźniej do końca 2016 roku.

Nowa partia, roboczo nazwana przeze mnie KURWIN, czyli Kukiz +Korwin ( przyznacie, że to całkiem chwytliwa nazwa ) miałaby powstać po wyborach prezydenckich, które odbędą się już 10 maja. Poukładanie jej od środka z całą pewnością będzie zależało od tego, który z dwójki przyszłych liderów uzyska za kilka dni lepszy wynik. Póki co sondaże wskazują na rosnące poparcie dla Kukiza, który w swoim najnowszym, docenianym przez komentatorów spocie, apeluje o narodową jedność. Spośród kandydatów antyestablishmentowych Kukiz rzeczywiście wypada najlepiej. Posiada jasny przekaz, jest konsekwentny, unika kontrowersji, a na tle ekscentrycznych i radykalnych kolegów jak Korwin Mikke, Kowalski, czy Braun, sprawia wrażenie w miarę normalnego. Brak politycznej przeszłości paradoksalnie czyni go wiarygodnym i autentycznym. Brak wiedzy politycznej to także jego atut. Proste przemyślenia i recepty łatwo trafiają do tych wyborców, którzy mimo braku zainteresowania bieżącą polityką żyją w poczuciu rosnącego niezadowolenia z otaczającej rzeczywistości. Wielu moich znajomych chce zagłosować na Kukiza. Ze względu na JOWy? Ależ skąd! Chodzi o odwieczne przekonanie, że wszyscy politycy są źli. Osobiście ani trochę nie popieram Kukiza i jego JOW-ów, ale widziałbym go w nowym Sejmie. Jego ewentualny sukces mógłby w końcu skłonić naszą klasę polityczną do głębokiej refleksji nad swoją beznadziejnością. Przynajmniej warto mieć taką nadzieję.

W tym miejscu kończy się jednak romantyczna opowieść o antysystemowym rockmanie, który postanowił zostać Prezydentem kraju, w którym chyba nikt nie jest w stanie powiedzieć choćby jednego dobrego słowa o obecnej klasie politycznej. Wiarygodność i autentyczność Kukiza zostaje zmącona, a wszystko za sprawą czujnie spoglądającego w przyszłość Janusza Korwin Mikkego. Ów polityk, obserwując rosnące poparcie dla Pawła Kukiza, postanowił skorzystać co nieco na jego świeżej popularności, wychodząc z propozycją stworzenia wspólnej partii na jesienne wybory parlamentarne. Paweł! Damy nasze 6%, ty dasz swoje 8% i jesteśmy trzecią siłą w Sejmie! O dziwo Kukiz sprawia wrażenie zainteresowanego tą propozycją. Mało tego, do nowego projektu chciałby wciągnąć także narodowców, niezmiennie cieszących się poparciem społecznym na poziomie 0%. W czym tkwi szkopuł? Korwin Mikke otwarcie przyznaje, skądinąd słusznie,  że jest przeciwnikiem wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, pozbawiając tym samym Pawła Kukiza fundamentalnego i jedynego jak dotąd punktu jego programu. Pada więc pytanie: na czym, w sensie programowym, miałaby się opierać współpraca obu panów? ( chwila bezowocnej ciszy ). Z Korwinem i bez JOW-ów Kukiz jest nagi. Jego gwiazda gaśnie. Bez Korwina, lecz z JOW-ami, pozostaje autentyczny i nieskażony tym z czym sam walczy. Wówczas jego ewentualny sukces wyborczy miałby sens. Wszystko jednak wskazuje na to, że górę weźmie brak politycznego instynktu i niebawem objawi nam się mały KURWIN, będący w istocie starym KORWIN-em po lekkim liftingu.

Czas na konkluzję. Po co w ogóle te rozważania? Skąd u postępowca i socjaldemokraty zainteresowanie polityczną przyszłością Kukiza i jego ewentualną współpracą z Korwinem? Otóż szczerze mówiąc mało mnie ona interesuje i gówno mnie obchodzi czy KURWIN powstanie i ile zdobędzie procent… Przeżyłem PiS, przeżyłem Platformę, przeżyję i to. Opisując kolejny wyborczy „fenomen” pragnę subtelnie zwrócić uwagę na fakt, że już dziś polska scena polityczna to w ponad 85% prawica różnej maści. Od neoliberalnej Platformy, poprzez konserwatywno-populistyczne PiS, aż po stricte konserwatywne PSL i liberalno-konserwatywnego KORWIN-a. W dodatku po 10 maja może wyłonić się kolejny projekt, tym razem wyjątkowo ekstremalny, łączący zwolenników likwidacji podatków i zakazu pedałowania. Słyszy się też o powstaniu ultraliberalnej partii Nowoczesna.pl, której twarzą miałby być autor polskiego szoku bez terapii prof. Leszek Balcerowicz. Prawica jeszcze się nie najadła. Prawica wciąż jest głodna i wciąż się rozrasta mimo, że miejsca jest coraz mniej. Lewica tymczasem, zamiast stanowić silną, zwartą i naturalną przeciwwagę dla wszelkich neoliberalnych, konserwatywnych i nacjonalistycznych zakusów, zaczyna istnieć już tylko teoretycznie.

Błażej Makarewicz
Udostępnij na Google Plus